Amber - labrador retriever
Szukaj:
Witamy Cię Gościu na Amber - labrador retriever. Zarejestruj się lub zaloguj, aby otrzymać pełen dostęp do strony.
...Nawigacja...
Kontakt
FAQ
Kategorie Newsów
Dodaj link
Dodaj newsa
Dodaj artykuł
Dodaj zdjęcie
Forum
Download
S Y L W I A
S C H R O N I S K O
...Ostatnie Artykuły...
krem
zaufana
kto?
Odpowiedzialność
"Prima"
...tłumacz...
...PRYWATNOŚĆ...
Kopiowanie oraz wykorzystywanie poszczególnych elementów lub całości - ZABRONIONE. Zdjęcia prezentowane na tym blogu są moją własnością. Wykorzystywanie i kopiowanie zdjęć bez mojej zgody jest zabronione (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 04.02.1994r. Dz.U.Nr 24, poz. 83)
...szczek...
buuuuuuuxxfffxx#af4123xxfffxxNo i prosiłam - nie kopiuj, to stronka mojego pupila. xxfffxxszczek.ogg
...Witamy...
A M B E R - labrador retriever, maści czekoladowej. 2010-08-23 (poniedziałek) data urodzin, szczęśliwy dzień!! Zapraszam na moją stronkę.
...Apel...
A P E L ! ! ! ! DO WSZYSTKICH WŁAŚCICIELI CZWORONOGÓW!!!!! Jeśli zdecydowałaś (łeś) się mieć psa, kota i wychodzisz z nim na dwór by załatwiał swe potrzeby fizjologiczne - to pamiętaj, że kupy należy sprzątać. Nie jest wstydem posprzątać po swoim populi. Dajesz przykład dobrego wychowania, że każdy odpowiedzialny właściciel ma obowiązek zbierać kupy po swoim czworonogu. 3000Sprzątaj po swoim pupilu!~~Człowiek uczy innych.
...SZKŁO!...
/ PROSZĘ NIE ROZBIJAJCIE SZKŁA NA TRAWNIKACH I CHODNIKACH! POMYŚLCIE DWA RAZY! W widocznych miejscach omijamy rozbite butelki, jednak w trawach, śniegu (zimą) trudno dojrzeć i pies może odnieść poważną kontuzję. Przecież to człowiek udomowił zwierzęta, a teraz przysparza im krzywd.
...Bałtyk...
Polskie morze. Od soboty do soboty (12-19.VII.2014) nad polskim morzem, na kwaterze "Bursztynek".

W piątek (11 lipca) Amber zobaczył większy ruch w mieszkaniu. Walizka zapakowana, przygotowane torby by w sobotę rano dopakować resztę. Oczywiście obwąchał walizkę i był bardziej jak zawsze zainteresowany. Noc (z piątku na sobotę) przespał spokojnie.

Sobota (12 lipiec) dzień wyjazdu! Poranny spacer Amber obszedł po trawie na swoim terenie. Spakowaliśmy resztę, czyli ważne: legowisko i to co dla Ambera potrzebne. Cały czas nas pilnował, gdy wsiedliśmy do samochodu spokojnie się położył i spał. Wyjeżdżając z domu było słonko, zaś po kilku kilometrach zaczął padać deszcz. Po drodze była chwilka bez deszczu, więc mogliśmy wszyscy wyprostować kości. Podróż w sumie trwała pięć godzin. Amber cudowny był w trakcie podróży , cały czas drzemał, nie marudził. Gdy dojechaliśmy na miejsce (Jarosławiec "Bursztynek") u Ambera pojawił się drobny łupież. Tak jest zawsze gdy jakieś zmiany są w dniu codziennym.
Dostaliśmy klucze do pokoju i wreszcie mogliśmy się rozlokować. Dla Ambera wszystko nowe, ciekawe, wąchał. Na korytarzu znaleźliśmy mu miejsce by go wycierać po przyjściu z dworu. Przyzwyczajał się do nowego i wkrótce się nauczył. Dzień był deszczowy i wszyscy poszliśmy na obiad. Amber spokojnie leżał pod stolikiem, a my konsumowaliśmy. Wszystko było nowe, inne dla Ambera i cały czas był czujny. Tak samo było w mieszkaniu czy na zewnątrz budynku - na każdy nasz ruch prawie się zrywał, podnosił głowę. Pierwsza noc to były "wędrówki" Ambera po pokoju. Kolejne noce były spokojne - chrapał, spał spokojnie.
Na spacerach po miejscowości spotykał dużo różnych piesków, różne reakcje z obu stron, a także ze strony ludzi. Z pieskami wszystkimi chciał się witać. Nie przerażał go szum, tłum ludzi. Do wszystkich odgłosów się przyzwyczaił. Ludzie, dzieci mniejsze i większe zaczepiali go - nie strachał się, był posłuszny.

We wtorek (15 lipca) pierwszy raz zobaczył morze. Wszedł do wody - zaciekawiony, że chlupie, płynie woda. Był wesoły, aż zrobił swoje kółeczka na plaży. Przez następne dni wesoło podążał w stronę morza. Wchodził do wody, ale gdy nie czuł pod łapami gruntu wychodził. Jednak nie bał się morza, szumu fal - myślę, że był zadowolony.
Poranne pobudki to kapcie w pychol i jakby mówił - "wstawajcie!". Rześkie powietrze poranne i wieczorne były cudowne. Na spacery kiedykolwiek i gdziekolwiek chodził bez problemu. Cały pobyt w Jarosławcu z Amberem zaliczamy jako miły i udany. Zawsze nas pilnował, był grzeczny, leżał na trawie gdy jedliśmy potrawę z grilla. Nic szczególnego i złego się nie wydarzyło.

Sobota (19 lipiec) dzień powrotu do domu! Jedno z większych wyzwań! Pięć godzin w samochodzie bez klimatyzacji w ogromnym upale. Ruch na drodze duży i brak parkingów zacienionych by odpocząć - to największy wysiłek, który Amber dzielnie zniósł. Byliśmy wykończeni i w drodze udało nam się znaleźć dwa razy ciut cienia na krótko. Po dotarciu do domu mógł zmieniać miejsca leżenia tam gdzie było jeszcze chłodno na podłogach.
Pierwsza noc w domu nie była problemem ze względu na miejsce, jedynie temperatura była większa niż nad morzem i Amber szukał zimnych podłóg by móc spać. Ale wszelkie swoje pozycje przyjmował i wreszcie mógł sobie pozadzierać łapy np. za fotel, tapczan. Żartowniś w poniedziałek już po godzinie 5.00 przyszedł ukradł opiekunce kapcie. Czyli wszystko w porządku i jak w Jarosławcu żarty mu się trzymały, tak w domu nie zapomniał porannych pobudek.


Gospodarz kwatery "Bursztynek" był pozytywnie zaskoczony, że nie było żadnych problemów z naszej strony z powodu psa. Zapowiedział nam, że mamy się nie pytać gdy chcemy przyjechać do Niego z psem. My także jesteśmy zadowoleni z pobytu w "Bursztynku" i miło spędziliśmy czas z przyjaciółmi. Nasze chwile nad polskim morzem będziemy miło wspominać. Należy powtórzyć pobyt nad morzem z naszym milusińskim.

Wspaniałe dni 20-30.VIII.2015 rok nad morzem we troje - Sylwia, Zbyszek, Amber. Kwatera "Bursztynek" (ul. Konwaliowa 8 w Jarosławcu) - gospodarz z przyjemnością przyjął psiaka, czyli drugi rok jesteśmy zadowoleni z pobytu. Ponieważ Amber miał małą kontuzję w łapie (przecięta poduszka) nie wchodziliśmy na plażę. Jednak spacery jak zawsze wspaniałe. Zwiedziliśmy Darłowo, Ustkę i cały czas pogoda była wspaniała, słoneczna. Temperatury także były znośne, ale i tak zawsze mamy ze sobą wodę dla Ambera. Pobudki zawsze były miłe gdy Amber noskiem szturchał i zabierał kapcie - czyli wstawać! Był bardzo grzeczny. My jedliśmy obiady w knajpeczce, a Amber spał przy naszych nogach. Gdy jedliśmy lody to czekał aż dostanie choć trochę w wafelku. Bez problemu zawsze z Amberem będziemy wracać do "Bursztynka".

Dodane przez ares dnia lipiec 21 2014 10:48:25 0 Komentarzy - 66 Czytań - Drukuj
...Komentarze...
Brak komentarzy.
...Dodaj komentarz...
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
...Oceny...
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
...Sylwia...
1500Zajrzyjcie na stronkę mojej opiekunki.~~Zawsze będzie Jej miło. http://sylwiakow.dbv.pl/news.php
...Zodiak - lew...
dzień urodzin to poniedziałek
...Logowanie...
Nazwa Użytkownika

Hasło



Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.

ODPOWIEDZIALNY OPIEKUN TO TEN, KTÓRY W KAŻDEJ CHWILI MYŚLI ZA ZWIERZĘ.

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie