Bałtyk
Dodane przez ares dnia Lipiec 21 2014 10:48:25
Jarosławiec 12-19.VII.2014 rok.
Jarosławiec 20-30.VIII.2015 rok.
Rozszerzona zawartość newsa
Od soboty do soboty (12-19.VII.2014) nad polskim morzem, na kwaterze "Bursztynek".

W piątek (11 lipca) Amber zobaczył większy ruch w mieszkaniu. Walizka zapakowana, przygotowane torby by w sobotę rano dopakować resztę. Oczywiście obwąchał walizkę i był bardziej jak zawsze zainteresowany. Noc (z piątku na sobotę) przespał spokojnie.

Sobota (12 lipiec) dzień wyjazdu! Poranny spacer Amber obszedł po trawie na swoim terenie. Spakowaliśmy resztę, czyli ważne: legowisko i to co dla Ambera potrzebne. Cały czas nas pilnował, gdy wsiedliśmy do samochodu spokojnie się położył i spał. Wyjeżdżając z domu było słonko, zaś po kilku kilometrach zaczął padać deszcz. Po drodze była chwilka bez deszczu, więc mogliśmy wszyscy wyprostować kości. Podróż w sumie trwała pięć godzin. Amber cudowny był w trakcie podróży , cały czas drzemał, nie marudził. Gdy dojechaliśmy na miejsce (Jarosławiec "Bursztynek") u Ambera pojawił się drobny łupież. Tak jest zawsze gdy jakieś zmiany są w dniu codziennym.
Dostaliśmy klucze do pokoju i wreszcie mogliśmy się rozlokować. Dla Ambera wszystko nowe, ciekawe, wąchał. Na korytarzu znaleźliśmy mu miejsce by go wycierać po przyjściu z dworu. Przyzwyczajał się do nowego i wkrótce się nauczył. Dzień był deszczowy i wszyscy poszliśmy na obiad. Amber spokojnie leżał pod stolikiem, a my konsumowaliśmy. Wszystko było nowe, inne dla Ambera i cały czas był czujny. Tak samo było w mieszkaniu czy na zewnątrz budynku - na każdy nasz ruch prawie się zrywał, podnosił głowę. Pierwsza noc to były "wędrówki" Ambera po pokoju. Kolejne noce były spokojne - chrapał, spał spokojnie.
Na spacerach po miejscowości spotykał dużo różnych piesków, różne reakcje z obu stron, a także ze strony ludzi. Z pieskami wszystkimi chciał się witać. Nie przerażał go szum, tłum ludzi. Do wszystkich odgłosów się przyzwyczaił. Ludzie, dzieci mniejsze i większe zaczepiali go - nie strachał się, był posłuszny.

We wtorek (15 lipca) pierwszy raz zobaczył morze. Wszedł do wody - zaciekawiony, że chlupie, płynie woda. Był wesoły, aż zrobił swoje kółeczka na plaży. Przez następne dni wesoło podążał w stronę morza. Wchodził do wody, ale gdy nie czuł pod łapami gruntu wychodził. Jednak nie bał się morza, szumu fal - myślę, że był zadowolony.
Poranne pobudki to kapcie w pychol i jakby mówił - "wstawajcie!". Rześkie powietrze poranne i wieczorne były cudowne. Na spacery kiedykolwiek i gdziekolwiek chodził bez problemu. Cały pobyt w Jarosławcu z Amberem zaliczamy jako miły i udany. Zawsze nas pilnował, był grzeczny, leżał na trawie gdy jedliśmy potrawę z grilla. Nic szczególnego i złego się nie wydarzyło.

Sobota (19 lipiec) dzień powrotu do domu! Jedno z większych wyzwań! Pięć godzin w samochodzie bez klimatyzacji w ogromnym upale. Ruch na drodze duży i brak parkingów zacienionych by odpocząć - to największy wysiłek, który Amber dzielnie zniósł. Byliśmy wykończeni i w drodze udało nam się znaleźć dwa razy ciut cienia na krótko. Po dotarciu do domu mógł zmieniać miejsca leżenia tam gdzie było jeszcze chłodno na podłogach.
Pierwsza noc w domu nie była problemem ze względu na miejsce, jedynie temperatura była większa niż nad morzem i Amber szukał zimnych podłóg by móc spać. Ale wszelkie swoje pozycje przyjmował i wreszcie mógł sobie pozadzierać łapy np. za fotel, tapczan. Żartowniś w poniedziałek już po godzinie 5.00 przyszedł ukradł opiekunce kapcie. Czyli wszystko w porządku i jak w Jarosławcu żarty mu się trzymały, tak w domu nie zapomniał porannych pobudek.


Gospodarz kwatery "Bursztynek" był pozytywnie zaskoczony, że nie było żadnych problemów z naszej strony z powodu psa. Zapowiedział nam, że mamy się nie pytać gdy chcemy przyjechać do Niego z psem. My także jesteśmy zadowoleni z pobytu w "Bursztynku" i miło spędziliśmy czas z przyjaciółmi. Nasze chwile nad polskim morzem będziemy miło wspominać. Należy powtórzyć pobyt nad morzem z naszym milusińskim.

Wspaniałe dni 20-30.VIII.2015 rok nad morzem we troje - Sylwia, Zbyszek, Amber. Kwatera "Bursztynek" (ul. Konwaliowa 8 w Jarosławcu) - gospodarz z przyjemnością przyjął psiaka, czyli drugi rok jesteśmy zadowoleni z pobytu. Ponieważ Amber miał małą kontuzję w łapie (przecięta poduszka) nie wchodziliśmy na plażę. Jednak spacery jak zawsze wspaniałe. Zwiedziliśmy Darłowo, Ustkę i cały czas pogoda była wspaniała, słoneczna. Temperatury także były znośne, ale i tak zawsze mamy ze sobą wodę dla Ambera. Pobudki zawsze były miłe gdy Amber noskiem szturchał i zabierał kapcie - czyli wstawać! Był bardzo grzeczny. My jedliśmy obiady w knajpeczce, a Amber spał przy naszych nogach. Gdy jedliśmy lody to czekał aż dostanie choć trochę w wafelku. Bez problemu zawsze z Amberem będziemy wracać do "Bursztynka".